Poznaj historię Moniki. Obecnie ma 37 lat i mieszka w Warszawie. Jej historia może wydać Ci się bardzo znajoma. Możliwe, że miałaś/miałeś okazję z nią pracować.


Zacznijmy od początku i cofnijmy się o kilka lat. Po zakończeniu studiów Monika rozpoczęła poszukiwania wymarzonej pracy. Twardo stąpała po ziemi i od samego początku wiedziała czego chce - praca w korporacji była wówczas szczytem marzeń dla niej oraz dla znajomych z jej otoczenia. Wiele wyrzeczeń, poświęceń, brak wolnego czasu pozwoliły jej w końcu dostać się do wymarzonej pracy - dużej, międzynarodowej korporacji. Celowo nie podaję nazwy firmy, niech wystarczy Ci informacja, że to branża finansowa.

Monika od samego początku była zachwycona, pomimo, że pracy było dużo, zarobki pozwalały jej żyć na dobrym poziomie - tak jej się przynajmniej wówczas wydawało. Powoli, ale jednak pięła się po szczeblach korporacyjnej drabiny. Pracowała przy ciekawych projektach, czuła się częścią firmy – dużej maszyny, w której była jednym z ważnych trybów. Firma zadbała o jej zdrowie oferując darmowe pakiety medyczne , a także inwestowała w rozwój personalny Moniki opłacając naukę języków obcych oraz szkolenia podnoszące jej kwalifikacje. Z czasem obowiązków w firmie przybywało, ale Monika robiła wszystko, aby dotrzymywać ściśle ustalonych terminów. Zostawała po godzinach i inwestowała prywatny czas, w zamian otrzymywała … pochwały ze strony kadry kierowniczej.

Branże dopadł ogólnoświatowy kryzys. Podwyżki zostały wstrzymane, a perspektywa awansu oddalała się coraz bardziej. Niepewność, co przyniesie jutro, nie pozwalała jej skupić się na pracy i wykonywać swoje obowiązki sumiennie. Czuła, że to nie jest dla niej. Coraz częściej zaczęła zastanawiać się nad swoją przyszłością. Za każdym razem dochodziła do tego samego wniosku - „Ta praca nie jest dla mnie”. Niektórzy z jej współpracowników dochodzili do podobnych przemyśleń, ale każdemu brakowało odwagi, aby zmienić coś w swoim życiu. Zdecydowana większość była już grubo po 30-tce. Na ich utrzymaniu rodzina, a dotychczasowe CV nie było na tyle imponujące, aby myśleć o zmianie pracy. Przejście do innej korporacji oznaczało budowanie swojej pozycji w firmie od początku, a co za tym idzie także mniejsze wynagrodzenie niż dotychczas.

W pewnym momencie doszła do wniosku, że czas na zmiany. Nie była to łatwa decyzja, ale tylko w ten sposób mogła zmienić coś w swoim dotychczasowym życiu. Wyjazd "na stałe" za granicę nie wchodził w grę - Monika należy do osób mocno związanych ze swoim miejscem zamieszkania. Nie jest patriotką, to za duże słowo. Po prostu dobrze czuje się w Polsce i nie wyobrażała sobie życia na emigracji.

Zaczęła się coraz mocniej rozglądać i szukać alternatywy dla pracy w korporacji. Godzinami przeglądała fora internetowe i czytała historię osób, które borykały się z podobnymi dylematami. W Internecie znalazła mnóstwo pomysłów uruchomienia biznesów online. Który z nich miał być tym idealnym dla niej?

Przeszukując strony internetowe trafiła na hasło „dropshipping”. Początkowo nie wiedziała co się pod tym kryje. Zaczęła zgłębiać temat i czytać więcej, co to właściwie jest. W dużym skrócie sprowadzało się to do tego, że można uruchomić sklep internetowy bez inwestowania w towar oraz co ważne nie rezygnując z dotychczasowej pracy. Okazało się, że praca w korporacji miała jedną podstawową zaletę - po 8. godzinach pracy Monika miała już czas tylko dla siebie. To oznaczało, że o godz. 16:30 była w domu i mogła skupić swoje myśli na czymś zupełnie innym.

W końcu we wrześniu zapadła decyzja – otwieram sklep internetowy! Chociaż budziło to w niej wiele obaw i pojawiało się wiele znaków zapytania, z perspektywy czasu był to strzał w dziesiątkę! Nie bez znaczenia był także wybór firmy, która pomogła Monice w uruchomieniu sklepu internetowego. Pomoc nie ograniczała się tylko do podstawowych ustawień, ale obejmowała także wsparcie prawne, marketingowe oraz pomoc w pozyskiwaniu klientów! Szczególnie ten ostatni element był bardzo ważny, ponieważ już od samego początku działania sklepu internetowego pojawiały się zamówienia. "To było bardzo motywujące do dalszej pracy. Pamiętam jak dziś, siedziałam godzinami przed komputerem i śledziłam jak pojawiają się nowe zamówienia" - wspomina.

"To było najlepiej zainwestowane 25 000zł w moim życiu" - wspomina Monika.

Obecnie życie Moniki wygląda zupełnie inaczej. Jest szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci, a na jej twarzy często gości uśmiech. Jej biznes internetowy stale nabiera tempa. Zatrudnia już kilka osób, które zajmują się obsługą klientów w sklepie internetowym, realizacją zamówień i pakowaniem paczek. Kupiła dom pod Warszawą, który jest zarazem siedzibą jej e-biznesu. Kilka razy w roku spędza razem ze swoją rodziną urlop za granicą. Właśnie wróciła z Karaibów. Może pozwolić sobie na wiele, chociaż cały czas ma świadomość, że sklep internetowy, który prowadzi, jest dopiero na początku rozwoju. Z zadowoleniem przegląda kolejne prognozy dotyczące rozwoju handlu internetowego w Polsce. Wartość rynku e-commerce w Polsce przekroczy w 2020 roku kwotę 63 mld zł. Do tego stale wzrastać będzie liczba Kupujących, którzy mogą stać się klientami jej sklepu internetowego. To świetna wiadomość!

Z zażenowaniem wspomina czas pracy w korporacji. Spotykając się ze swoimi byłymi znajomymi z pracy w jej głosie słychać współczucie. Koledzy z podziwem patrzą na Monikę. Niewątpliwie osiągnęła wielki sukces.